Blog > Komentarze do wpisu

Wielkie emocje i smak porażki

Atrakcji okołodzieciowych ostatnio dość sporo i dzisiaj w kalendarzu był noworoczny szkolny turniej piłkarski, który zajął nam większą część soboty. Właściwie miałam zawieźć Mikołaja, obejrzeć pierwszy mecz i wrócić do domu, a następnie Mikołaja odebrać, ale okazało się, że ów pierwszy mecz nasza drużyna przegrała 0:1 i to z pierwszą klasą! Znieść porażkę z godnością nie jest łatwo, więc postanowiłam zostać i trochę pokibicować, w nadziei, że może następny mecz będzie lepszy. Oprawa była bardzo dobra, mieliśmy wspaniałe cheerleaderki i doping rodziców - kibiców. Nic to jednak nie pomogło i następny mecz, również z klasą pierwszą, został przegrany 0:2.

Nasi są w czarnych strojach. Wszyscy chłopcy po zejściu z boiska płakali gorzkimi łzami i trudno było ich przekonać, żeby wyszli na boisko jeszcze raz, zwłaszcza że przed nimi był mecz - killer, z równoległą klasą drugą, w której są bardzo dobrzy piłkarze. Nasi, pomimo regularnych treningów, mają z piłką nożną problem - i tak dobrze, że nie mylą im się kierunki podawania piłki, ale wszystko inne leży i kwiczy. Trzeba im jednak przyznać, że walczą dzielnie i jak już są w grze, nie tracą ducha! Jak nietrudno przewidzieć, ostatni mecz przegrali i to sromotnie, 0:6 (na szczęście nie był to najgorszy wynik wieczoru - ten osiągnęła klasa trzecia 0:8). Zajęli więc ostatnie, czwarte miejsce w kategorii klas 1 i 2. 

Emocje... jak na grzybach, zgodnie z ulubionym powiedzeniem Pana Męża. Fajnie było pokibicować i mam poważne obawy, że jutro będę zachrypnięta ;) 

sobota, 21 stycznia 2012, gania76
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes